3.8.07

Kurak w piwie

Miałam pracować, tak? Nikogo więc zatem nie zdziwi, że łaziłam po Galerii Potraw i znalazłam to. Niestety, pieczarki kompletnie mi do tego nie pasowały. Wsiadłam na rower, przywiozłam kuraka, piwo i jabłka i zaczęłam działalność.

Cztery pałki z kurczaka pozbawiłam skóry i obsmażyłam na maśle (nie powtarzajcie tego w domu - masło się spali na pewno, więc trzeba użyć oleju albo mieszanki oleju z masłem, a najlepiej - obsmażyć na oleju, a masło dać do duszenia dopiero). Dobrą (czytaj: niespaloną) część masła przelałam do drugiego garnka i zmieszałam z 1/3 małej butelki jabłkowego piwa. Posoliłam, popieprzyłam lekko, wcisnęłam sok z cytryny - około dwóch łyżek - zagotowałam i włożyłam tam kuraka, wyjętego wcześniej z masła. Dusiłam jakiś czas (niestety, nie pamiętam ile) i dolewałam od czasu do czasu piwa. Na ostatnie 20 minut duszenia wrzuciłam do garnka dwa jabłka, pocięte w ósemki.

Wyszło wspaniałe, miękkie i delikatne mięso przesycone zapachem jabłek, złociste w kolorze i pięknie pachnące.

2 komentarze:

MotylaNoga pisze...

Halo, proszę pani? A gdzie zdjęcia butelek, czarek i tych innych cudów po szkliwieniu? :-)) Pochwal się!!

Patos pisze...

okropne to słowo "kurak"