20.10.08

Szalona Lipa Powraca

Wiecie albo jeszcze nie wiecie, że na urodziny (30!) dostałam aparat fotograficzny, jest więc szansa, że zarówno ten blog, jak i Przyjemności zaczną być bardziej regularnie aktualizowane. Na razie - Powrót Szalonej Lipy. Talerz jest już obiecany Sh., bardzo go lubię. A niedługo, mam nadzieję, uda się więcej poszaleć z liśćmi, bo mam zachomikowane kilka ciekawych z rogowskiego arboretum.

11.8.08

Liść Szalonej Lipy


Szalona Lipa rośnie około pięciu minut jazdy rowerem ode mnie. Po ścięciu większej części drzewa liście jakby oszalały, rosną czterokrotnie większe, niż liście zwykłej lipy. Zabrałam sobie kilka liści tego szalonego drzewa i odcisnęłam w glinie, a to pierwsze efekty. W żyłki wpuszczona czarna angoba, na to położone nowe, miodowe szkliwo. Niestety, kładąc szkliwo najprawdopodobniej zapaprałam je angobą i wyszły zacieki. Niemniej bardzo mi się to podoba, jako talerz na drobiazgi, zagubione w kieszeniach monety i klucze...

10.8.08

Pudełeczko i miska

Nareszcie, nareszcie - czerwone szkliwo. Kupione na Spotkaniach Ceramicznych szkliwo ma na imię "Kardynał" i było o wiele piękniejsze na próbce. Niemniej - jestem zachwycona jego urodą i nierównym, ślicznym wybarwieniem. Przyznam, że nie tak miało wyglądać i efekt plam jest niezamierzony. Prawdopodobnie wpłynęła na to atmosfera pieca, resztki siarki z innych przedmiotów albo opary miedzi z innych szkliw.

Czarne i czerwone szkliwo. Fajnie się robiło to pudełeczko, chociaż dość długo. Musiało dwa razy podsychać trochę, zanim mogłam je pokryć angobami. Zainspirowała mnie jedna z moich nowych książek o ceramice. Poniżej - środek pudełeczka:

15.6.08

Wisiorki

Powstały dawno już temu z czerwonej gliny o bardzo drobnym szamocie. Zdjęcie komórkowe, robione zimowym popołudniem na oknie. Bardzo je lubię, są ciekawe i rzadko spotykane. Agnieszka robi podobne, oczywiście ładniejsze, ciekawiej poszkliwione. Niedługo pokażę nowsze, robione z P. w Wołominie, które udało mi się ładnie poszkliwić. A w każdym razie te z nich, które udało się poszkliwić ładnie ;)

25.12.07

Miseczka dla J.














Powstała już nową metodą, czyli "jeśli tylko możesz, wszystko rób na dwa razy". Uformowana z wałków, a potem klepana po przeschnięciu, malowana angobą, szkliwiona bezbarwnie i ze smugami czarnego, gęściutkiego szkliwa, które pięknie ścieka po powierzchni. Lubię tę technikę, zdaje się, że będzie tego więcej. Miseczka zamieszkała u J. Foto: P. Poniżej detal:

Podstawka pod kubek / garnek / świecę.

Mało kto mi wierzy, że to przypadek i odpad produkcyjny, a ja sama jestem tą drobną formą zachwycona. Jeśli tak miałyby moje odpady produkcyjne wyglądać 5 razy na 10, byłabym wyjątkowo zadowolona. Odciśnięte liście i gałązki sumaka, zielona angoba przed pierwszym wypałem i biała na biskwit, bezbarwne, błyszczące szkliwo. Pod spodem zamontowane są nibynóżki z filcowej podkładki pod krzesła, żeby można było bezpiecznie postawić na drewnianym blacie. Foto: P.

Na ołówki

Ma około 10 cm wysokości i tyleż średnicy, doskonale pasuje do ołówków. Angoba, drapanie szpikulcem i matowe, bezbarwne szkliwo. Foto: P.

Łódeczka














Łódeczka miała być w teorii na oliwki - spodobały mi się gdzieś widziane podobne, ale nieco dłuższe, za to znacznie węższe łódeczki. Matowe, bezbarwne szkliwo zmieszane z białym w nieznanej mi proporcji. Foto: P.

Znów była dłuuuga cisza...














Ani chybi dlatego, że ciągle coś się nie składało i nie było jak robić zdjęć. Nareszcie są - piękne zdjęcia P., robione nieco ponad tydzień temu. Rzeczy na zdjęciach powstawały właściwie od lata.

Pierwsza jest miseczka, średnicy około 7 cm. Zrobiona dość niedbale, ale ładnie wyszło na niej matowe szkliwo.

19.9.07

Listek

Dawno nie było nic nowego - głównie dlatego, że nie było zdjęć, ale teraz powinno się pokazać parę nowych rzeczy.

Listek rósł sobie na ulicy Zamiany w czyimś ogrodzie. Zwisał na zewnątrz, więc cichcem go zerwałam i odcisnęłam w glinie. Od tego zaczęła się listkowa obsesja, której efekty będziecie oglądać już niedługo.

Listek mieszka teraz w Łodzi, u P.