25.12.07

Miseczka dla J.














Powstała już nową metodą, czyli "jeśli tylko możesz, wszystko rób na dwa razy". Uformowana z wałków, a potem klepana po przeschnięciu, malowana angobą, szkliwiona bezbarwnie i ze smugami czarnego, gęściutkiego szkliwa, które pięknie ścieka po powierzchni. Lubię tę technikę, zdaje się, że będzie tego więcej. Miseczka zamieszkała u J. Foto: P. Poniżej detal:

Podstawka pod kubek / garnek / świecę.

Mało kto mi wierzy, że to przypadek i odpad produkcyjny, a ja sama jestem tą drobną formą zachwycona. Jeśli tak miałyby moje odpady produkcyjne wyglądać 5 razy na 10, byłabym wyjątkowo zadowolona. Odciśnięte liście i gałązki sumaka, zielona angoba przed pierwszym wypałem i biała na biskwit, bezbarwne, błyszczące szkliwo. Pod spodem zamontowane są nibynóżki z filcowej podkładki pod krzesła, żeby można było bezpiecznie postawić na drewnianym blacie. Foto: P.

Na ołówki

Ma około 10 cm wysokości i tyleż średnicy, doskonale pasuje do ołówków. Angoba, drapanie szpikulcem i matowe, bezbarwne szkliwo. Foto: P.

Łódeczka














Łódeczka miała być w teorii na oliwki - spodobały mi się gdzieś widziane podobne, ale nieco dłuższe, za to znacznie węższe łódeczki. Matowe, bezbarwne szkliwo zmieszane z białym w nieznanej mi proporcji. Foto: P.

Znów była dłuuuga cisza...














Ani chybi dlatego, że ciągle coś się nie składało i nie było jak robić zdjęć. Nareszcie są - piękne zdjęcia P., robione nieco ponad tydzień temu. Rzeczy na zdjęciach powstawały właściwie od lata.

Pierwsza jest miseczka, średnicy około 7 cm. Zrobiona dość niedbale, ale ładnie wyszło na niej matowe szkliwo.