16.4.07

Co za idiota wmówił mi...

...że mam dwie lewe ręce? Jakoś w szkole to musiało być. Bez sensu.

15.4.07

Formy

Generalnie służą do tego, żeby sobie w nie wcisnąć glinę, wyrównać i uzyskać przyzwoite, powtarzalne kształty. Mała, czerwona doniczka i miseczka z duraleksu nie chciały wyjść z gipsu (były smarowane parafiną, a nie wazeliną). Rozcięłam więc formy piłą, zlepiłam na powrót, oczyściłam i zalepiłam dziurki. Potem poobcinałam piłą część formy miseczkowej.

Dziś próbowałam zrobić te same rzeczy z pierwszą formą, w której wciąż tkwiła doniczka. Niestety, niechcący przecięłam też doniczkę, a formę będę musiała skleić i mocno uzupełnić świeżym gipsem. Ale to chyba już nie dzisiaj... ;)

Zawisło na ścianie...

...wprawdzie tylko chwilowo, ale zawisło. Jest całkiem wykończone, ma sznureczek i jest przyklejone do ramki. Ma już właścicielkę, choć jeszcze parę dni będzie spać u mnie, wygodnie, na biurku.

Oprócz tego robię sobie gipsowe formy do wycisków glinianych, jak jutro będzie dobre światło, to je sfotografuję i wrzucę...

Nawet mój brat powiedział, że jest śliczne, wyobrażacie więc sobie, jaka jestem z niego dumna ;)

10.4.07

I jeszcze jedna miseczka

Miseczka kwadratowa. Lubię takie, są ciekawe, a robi się je bardzo prosto. Niestety przekłamanie kolorów znowu - w środku jest miedziana angoba pod bezbarwnym szkliwem, z zewnątrz czarna angoba pod czarnym.

Lustro


Jaka szkoda, że nie mając aparatu z prawdziwego zdarzenia nie mogę się bardziej pochwalić, bo to akurat bardzo mi się podoba, a zdjęcie jakby dziwne.

Ramka na małe lusterko o boku 15cm, wzorek ryłam igłą i wpuszczałam w niego czarne szkliwo.

Druga mydelniczka

To była inspiracja dla miseczek dla dziewczynek. Z drżeniem serca wycinałam dziurki na wodę. Ciekawa jestem, czy to szkliwo wytrzymałoby wodę; może sprawdzę to i doniosę Wam uprzejmie. Gdyby tak, byłoby super naprawdę; na razie jednak na wszystkim z białej, szamotowej gliny szkliwo bezbarwne mi pęka. Taka uroda tego szkliwa na tej glinie, nie da się nic na to poradzić.

Być może powinnam była wypełnić kontur czarnym szkliwem, ale jakoś podobały mi się pierwotne kolory, znacznie jaśniejsze niż po wypale.

Ślimak, ślimak...

A to Miska Z Miedzianym Ślimakiem. Budowana z wałeczków, nieco nierówna, malowana angobami i szkliwiona bezbarwnie. Nie ma jeszcze żadnej historii - może tylko taką, że cudnie rysuje się spirale przez zakręcenie toczkiem i namalowanie prostej kreski ;)

A tak serio - jestem z niej dumna.

Miseczki dla Ani i Asi

W pracowni spotykam co tydzień Anię i Asię, rezolutne dziewięciolatki. Bardzo zachwycone mydelniczką z rybką poprosiły mnie, żebym coś dla nich zrobiła. Efektem były dwie jednakowe, malutkie miseczki - średnicy około 5 czy 6 cm każda...

2.4.07

Mydelniczka

Nie wiem, czy ta mydelniczka oparłaby się działaniu wody i mydła. Możliwe, że tak - na razie nie sprawdzałam. To była jedna z pierwszych zabaw czerwoną gliną.

Miseczki dwie

Od tych miseczek zaczęła się moja przygoda ceramiczna w Warszawie (bo nie mam zdjęć pierwszych kubków, luksemburskich, może się kiedyś pojawią zdjęcia). Dwie małe miseczki, średnicy i boku odpowiednio 8 i 10 cm. Formowane z wygładzanych wałeczków białej gliny, malowane brązową angobą, w końcu szkliwione bezbarwnie i różowo. Jedna z nich stoi na biurku i przechowuje cukierki, druga służy jako podstawka do grubej świecy.

Na nich się nauczyłam, że glina kurczy się w czasie wypału...

Świeca. Tylko świeca.

Świeca wynikowa. Miałam resztkę pomarańczowej parafiny i zero pomysłu. Rozlałam parafinę na papierze do pieczenia, odczekałam, położyłam knot i zwinęłam. Wyszło coś takiego, ładnego i efektownego, ale wątpię, czy dającego się zapalić i palącego się potem spokojnie...

Chlebek owocowy

Chlebek owocowy powstał na czuja. Wzięłam około 75 deko mąki pszennej, 2 paczuszki drożdży instant (porcja na kilogram, ale ciasto jest ciężkie, więc trzeba więcej), niecałą szklankę mleka, 3/4 kostki stopionego masła, 2 banany,
2 gruszki, pół szklanki namoczonego we wrzątku maku, niecałą łyżeczkę soli i 3/4 szklanki cukru.

Zmieszałam mąkę ze wszystkim, przy czym owoce skroiłam i zmiksowałam na papkę. Wyrobiłam na kulę (trzeba było dodać ciut mąki, ale niewiele) i zostawiłam, aż wyrosło dwa razy większe niż pierwotnie, przebiłam, ułożyłam w dwa bochenki, piekłam w 190 stopniach, aż pachniało, a włożony w ciasto patyczek był suchy. Widoczne na grzbiecie dziurki zrobiłam nacinając ciasto nożyczkami. Było bardzo, bardzo dobre...

Luminaria

To też z serii dawno i nieprawda - imieninowy prezent dla brata; liście jarzębiny zatopione w parafinie, podświetlane tealightem od środka łupinki.

Niektóre świece

Tę świecę odlałam - też daaawno temu - z tutki po papierze toaletowym. Bardzo proste, barwione nie pamiętam już czym, chyba woskowymi barwnikami. Tęsknię za świecami i pewnie porobię sobie jeszcze, wczoraj w ramach sprzątania dokopałam się do Wielkiego Pudła z Parafiną...

Foto: P.

Chlebek Delii Smith

Dawno, dawno temu zrobiliśmy z P. zakupy, przyszliśmy do domu, którym była tego letniego weekendu Hacjenda Pod Kotem Kazimierzem. Zdjęcie powstało dwie godziny później, kiedy Chlebek Delii z fetą i rozmarynem stał się chlebkiem.
Przepis tyleż efektowny, co banalny - mąka, proszek do pieczenia, woda, odrobina oliwy, pieprz cayenne, sól oczywiście, feta i rozmaryn. Bliższe szczegóły w dalszym terminie...

Foto: P.

Teraz się zastanawiam tylko...

Czy przenosić tu zdjęcia z Tamtego Bloga, czy zostawić jak jest. Może przeniosę - to by znaczyło, że trochę więcej postów pojawi się tu teraz, a trochę mniej później. Nie szkodzi, mam nową zabawkę i zamierzam w pełni z niej korzystać ;)

1.4.07

Witam znów ;)

W życiu bym nie pomyślała, że mogłabym zapomnieć hasła do bloga. Ale zapomniałam - do tego, który kiedyś miał być miejscem rękodzielniczym. Próbowałam sobie przypomnieć, wykorzystać któreś z Ulubionych Słów, ale niestety. Nie wyszło.

Zatem kontynuacja będzie tutaj. Zapraszam ;)